Ten, kto nie ma w sobie iskry demona, nigdy nie stworzy nowego ładu świata

0 Flares Twitter 0 Facebook 0 0 Flares ×

Odezwałam się do niego, ale bez podtekstu. Potrzebowałam go do czegoś, ale okazało się, że tego nie miał. Chyba nie spodziewał się. Zareagował trochę agresywnie, zirytował mnie. Szybko skończyłam rozmowę.
Wieczorem sam się do mnie odezwał, wysłał mi mema. Powiedziałam, że mi się nie podoba i że mam lepsze, bardziej obrazoburcze, ale postanowiłam mu nic nie wysyłać.
Doceniam.
Świetnie. Pa.
Nie pisz do mnie, bo już mi się udaje zabić w sobie emocje. Nie istniejesz i nie pamiętam o Tobie. Nie ma Cię. Znowu delikatnie świruję, ale delikatnie. Zaraz mi przejdzie. Już nie chcę, choć jeszcze trochę chcę. Zabij to! Zabij.
Nie istniejesz.
Z kolei o tamtym drugim z jednorazowej randki praktycznie w ogóle nie myślę. On odezwał się rano, ale byłam zła na swoich sąsiadów – idiotów widzących tylko czubek własnego nosa, więc mi się nieco ulało. On to jest dla mnie za grzeczny, jak sądzę. Szczerze mi zwisa, czy się jeszcze z nim spotkam. Z nikim innym nie rozmawiam, więc zapewne powrócę do stanu wyjściowego – chujowo, ale stabilnie. Tak jest lepiej.
Zapisałam się na mezoterapię w niedzielę, a w poniedziałek idę na restaurant week! Zaczęłam też krótki kurs angielskiego, ale nie uważam, że moja lektorka powala na kolana. W zasadzie to była godzina bleblania o niczym. Laska nie koryguje moich błędów, tak sobie… Tyle, że sobie porozmawiam. Całe szczęście nie ja za to płacę…
I mam karnet na Comic Con! Moje serce oszalało, zwariowało! <3

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>